I obróciłem rozmowę do cienia,

Który najwięcej miał chęci mówienia,

Rzucając słowa z pośpiechu splątane:

«Duchu!» mówiłem: «Szczęśliwie stworzony,

Co w sobie, życiem wiecznym oświecony,

Czujesz tę słodycz, jakiej nie pojmuje

Nikt i nie pojmie, aż nim jej skosztuje;

Przyrzekam tobie wdzięczność niezrównaną,

Jeśli mi powiesz los wasz, twoje miano;

Ciekawej chęci nie licz na karb grzechu».