O płoche dusze! Czemu krewkość wasza

Myśl od takiego dobra wam odpłasza,

Że jako nocne ćmy przez całe życie

Tylko za blaskiem próżności gonicie.

W tej chwili druga światłość z świateł grona

Zstąpiła ku mnie, a blask jej uroczy

Zdradzał, że dla mnie jest dobrze skłoniona.

Utkwione we mnie Beatrycze oczy

Chęć mą przydługim drażnioną pragnieniem

Uspokoiły słodkim przyzwoleniem.