Dają im barwę, jak widzisz, czerwoną».

Weszliśmy w końcu do fosy głębokiej,

Okopującej w krąg ziemię spaloną,

Pustą, jak gdyby szła po niej zaraza,

Mury na pozór zdały się z żelaza.

Łódź kołująca wbiegła w kąt zatoki,

Gdzie sternik wiosło otrząsając z błota,

Krzyknął: «Wychodźcie z łodzi, oto wrota129!».

Duchy widziałem jak deszcz z nieba spadłe,

Osiadły wrota, a gniewem zajadłe,