Tych słów przeklętych; dziś jeszcze truchleję,

Na świat mój wrócić straciłem nadzieję.

«Wodzu mój drogi, o ty, coś odwrócił

Ode mnie przygód, niebezpieczeństw tyle,»

Rzekłem, «nie rzucaj mnie o własnej sile!

Jeśli mi z tobą nie wolno iść dalej,

Wracajmy ścieżką, którąśmy deptali».

Mistrz, co troskliwie dotąd mnie prowadził:

«Nie bój się», mówił, «te piekielne tłuszcze

Nie mogą zamknąć drogi nam wskazanej;