Ruchome światła to w ściśnionych gronach,
To się rozpierzchłe mrowiły bez końca,
W starciu się iskrząc żywszymi blaskami.
Tak widzim czasem w przyćmionej świetlicy,
Drobnych atomów latająca rzesza
Prostymi albo w zygzak linijami
Słoneczny promień gronami obwiesza,
Gdy ten zabłądzi przez szczel1401 okiennicy,
Którą nas przemysł1402 broni od gorąca.
Jak struny arfy, gdy je wiatr potrąca,