W granicach zmysłów, w świecie podsłonecznym,

Wszystkie pod wzrokiem kształtują się wiecznym,

Lecz zeń konieczność nie więcej wynika,

Jak obraz łodzi z oka podróżnika,

Płynącej prądem swobodnym potoku:

Zeń, jak z organu harmonija1465 słodka

Wchodzi do uszu, odbija w mym oku

Smutny swój obraz czas, co ciebie spotka.

Jak Hipolita wygnała macocha,1466

Wyżenie1467 ciebie Florencyja1468 płocha;