Gdy boża miłość te tak piękne twory

Nowymi pchnęła po raz pierwszy tory.

Poranek, wiosna rzeźwiąca naturę,

Budziły we mnie nadzieję różową,

Że świetną zwierza upoluję skórę,

Choć nie bez trwogi. Gdy przeszła pantera,

Lew szedł naprzeciw i z zadartą głową

Głodowym rykiem grzmiał na paszczę całą,

Zda się powietrze od przestrachu drżało.

W ślad szła wilczyca z wpadłymi bokami20,