Jakby żądz wszystkich wyschła suchotami,
Dla której nędzą część świata przymiera.
Przez strach, co na mnie spoglądał z jej oczu,
Czułem się w jakimś bezwładnym omroczu,
Wstąpić na górę straciłem nadzieję.
Jak ten, co w zysku z nałogu podoba21,
Gdy przyjdzie strata, los i siebie wini,
Płacze, wszystkimi myślami boleje,
W takiej wilczyca stawiła mnie doli;
Pchnąc22 mnie przed sobą, powoli, powoli,