Równoważyła jedną rozkosz drugą.
W planecie, który świat biegiem okola,
Noszącym imię kochanego króla1544,
Pod którym ziemskie zło jak trup zastygło.
Widziałem długą drabinę, bez końca1545
Z barwą pozłoty od promienia słońca,
Szczebli jej wyższych oko nie dościgło.
Widziałem światła po szczeblach schodzące,
Patrząc, myślałem, że z niebios zasłony
Zarazem świateł wybłysło tysiące.