Jednym skinieniem moja pani słodka

Po tej drabinie popchnęła mnie w górę1565,

Tak moc jej moją zwalczyła naturę.

Nigdy na ziemi gdzie wchodzą i schodzą,

Ruch nie zadziwi tak skorym obrotem,

Co by mógł z moim porównać się lotem.

Mów, czytelniku; bądźmy z sobą szczersi,

Czy mnie ten triumf po raz drugi spotka?

Gdy wspomnę o nim, łzą oczy zachodzą,

Płaczę mych grzechów i biję się w piersi.