Jak między liśćmi ptaszyna ukryta,

Siedząc przy gnieździe ukochanych dzieci,

Gdy noc świat siecią nakrywa ciemnoty,

Ażeby widzieć swe drogie przedmioty

I znaleźć pokarm, po który poleci

Nakarmić siebie i głód swojej dziatwy,

(Trud wprawdzie miły dla niej lecz niełatwy,)

Przez przeźrocz liści bez przerwy patrząca

Z strzelistą żądzą oczekuje słońca,

Śledzi oczyma, czy jutrzenka świta?