Gdyby Rak mógł mieć taki odblask słońca,

Miesiąc zimowy byłby dniem bez końca.

A jak dziewica wstaje bojaźliwa,

Idzie wesoła i w taniec się zrywa,

Ażeby tańcem uczcić pannę młodą,

Nie żeby w tańcu podnieść swą urodę,

Tak szła ta światłość z zarzewiem wesołym

Między dwa światła kręcące się kołem,

Jako przystało ich żywej miłości.

Światłość porwana w tych dwóch kół obroty