W ich głębokościach już tonąć zaczyna;
A niebo z przyjściem słońca służebnicy
Zagasza gwiazdy aż do najpiękniejszej;
Podobnie z wolna gasł ten triumf święty1705
Grać i kołować bez przerwy nawykły
W krąg punktu, który pełen tajemnicy,
W ten, co zamyka, zda się, był zamknięty.
Przeto żal świateł, co zarazem znikły,
I miłość moja mnie zwrócić zmusiły
Stęsknione oczy znów do Beatrycy.