Co biorąc miody po kwiatach się wiesza

I wraca w ulach snuć wonną robotę,

Zapadał w różę strojną w piękne liście,

To stamtąd znowu zrywał się w tę stronę,

Gdzie jego miłość mieszka wiekuiście:

Twarze ich płomień żywy, skrzydła złote,

A reszta kształtów tak świeciła biało,

Że z nimi śniegi porównać za mało.

Duchy zlatując w tej róży koronę,

Miotały skrzydła i nabytym w górze