Los ją tam rzuca, gdzie ją wiatr zaniesie.

Tam i kiełkuje jako z ziarnem plewa,

Puszcza latorośl, staje się pniem drzewa;

Harpije drzewa karmiąc się liściami.

Robią mu boleść; ząb, co go bezcześci,

Otwiera przejście dla tejże boleści.

Jak innym duszom i nam by się chciało

Zebrać swe prochy rozwiane wiatrami;

Lecz nie nam w swoje ubierać się ciało,

Bo chcieć niesłusznie za życia, czy w grobie.