Idą pospołu w tym nikczemnym tłoku.

Gdybyś pożądał szpetnego widoku,

Mógłby twojemu przedstawić się oku

Ów Andrzej z Mozzi245, którego sług sługa246

Przeniósł znad Arna do Bakiglijony,

Gdzie zmarł rozwięzią cały wykrzywiony.

Mówiłbym o nim dłużej, lecz nie mogę,

Dym bucha, idzie trzoda duchów druga,

Z którą mi w jedną nie wolno iść drogę.

Skarbiec mój247 czasem otwórz i przeczytaj,