Jak z gór kaskada spadając z łoskotem,

Grzmi wód hałasem przy San Benedetto260,

Gdzie z tysiąc ludzi pomieścić się może:

Z takim łoskotem ze stromej skał ściany261,

Staczał się strumień krwią zafarbowany,

Ażem ogłuchnął na oboje ucho.

A byłem w pasie sznurkiem przepasany,

Jakim tuszyłem — daremna otucho! —

Złowić panterę z skórą cętkowaną262.

Sznur odpasawszy, jak mi rozkazano,