Podniósł się w górę i zwinnym obrotem
Ogon ku piersi przerzucił nad nami,
Rozciągnął ogon, jak węgorz nim miotał,
W powietrzu dwiema wiosłując łapami.
Czy ode mnie Faeton, nie uwierzę,
Czuł większą trwogę, gdy rydwan zdruzgotał
I lejc upuścił pod sferą słoneczną,
Tor swój nieszczęsny znacząc drogą mleczną269,
Lub Ikar widząc topniejące pierze,
Gdy ojciec krzyczał: «Słoneczna pożoga