Płaczącą w jamie drugiego tłumoka282.
Każdy duch bił się własnymi pięściami,
Zawracał głowę i dyszał nozdrzami.
Wilgotny wyziew buchając z dna jamy,
Jak ciasto pleśnią przylegał do tamy,
Odrażający dla nosa i oka;
Dna trudno dojrzeć, tak jama głęboka.
Widziałem jednak, stojąc na tej skale,
Na dnie ugrzęzły duchy w ludzkim kale:
Kiedym się wpatrzył, jakaś rudo-płowa