I diabeł czarny biegł mostem za nami,
O jakże jego była postać dzika!
Jak groźne gesta327! Ciężkimi skrzydłami
Szumiał, a lekko biegł na obie nogi:
Barki spiczaste, widzę, nowe cudo!
Na ostrych barkach unosił grzesznika,
Jak hakiem szponą trzymając za udo.
Z naszego mostu wołał zaperzony328:
«Oto jest jeden z radców z Santa-Zita329,
Rzucaj go w jamę, panie Ostroszpony!