Nie poruszała na tak dziką notę,

Nigdy tak sprzeczne tony, tak nieczyste,

Nie brzmiały razem na morzu, na ziemi.

Dziesięć szatanów szło w krok nasz za krokiem,

O, towarzystwo okropne zaiste!

Ale w kościele jestem ze świętymi,

W sądzie z jurystą, w garkuchni z żarłokiem.

Jednak badałem to smolne jezioro

Z całą uwagą i tych, co w nim gorą.

A jak grające delfiny przed burzą343