Szatani na bok odwrócili głowy,

Nawarczyk wnet się rzucił do wybiegu,

Skorzystał z chwili, już stanął na brzegu

I jednym skokiem skacząc w smolne wary,

Na nice diable wywrócił zamiary.

Szatani stali z zasmuconą miną;

Lecz ilem dostrzegł, między ich drużyną

Stał najsmutniejszy sprawca ich kłopotu

I rączym skrzydłem, myśląc, że go złapie,

Poleciał krzycząc: «Już cię mam w swej łapie».