Daremnie, piętna wstydu już nie zetrze,
Strach skorsze skrzydła miał od diabła lotu,
Ten skrył się w smołę, on wzleciał w powietrze;
Tak czatujący jastrząb na kaczora,
Gdy ten nurkuje przed nim dnem jeziora,
Precz leci cały wściekły i znużony.
Łasy, gdy stali towarzysze smutni,
Gniewny pogonił skrzydłem rozdąsanem
I ciągle latał za drugim szatanem,
O cień, co zniknął, szukając z nim kłótni.