Gdy ze złą chęcią ich gniew się ożeni,

Polecą w trop nasz jak chart za zającem.

Strach włos mój jeżył i ziębił mię mrowiem,

Patrzając za się rzekłem: «Ledwo dyszę,

I mnie, i siebie skryj, mistrzu, w zacisze,

Za ścianę skały, lękam się zawziętych

Szatanów na nas i ich szpon przeklętych:

Już, już za nami szum ich skrzydeł słyszę».

Mistrz: «Gdybym szkłem był podszytym ołowiem,

Prędzej bym twego nie odbił obrazu,