Widząc wokoło bielące się błonie,
Wraca do domu, załamuje dłonie,
Jak nieszczęśliwy, co widmem się straszy;
Potem wychodzi i pełen nadziei,
Widząc weselszy świat po śnieżnej wiei,
Pochwyca laskę i na łąk zielenie
Z obór wesołe swoje trzody żenie367 —
Podobnie mistrz mnie przeląkł po niewoli,
Gdym widział jego zachmurzone czoło,
Podobnie maść on przyłożył, gdzie boli.