(Krąg VIII. Tłumok VII. Ciąg dalszy: Przemiana.)

To rzekłszy, złodziej podniósł pięści obie,

W każdej sterczała figa375 jak gwint w śrubie,

A krzyczał bluźniąc: «Boże, przyjm to sobie!»

Wtem wąż, i za to odtąd wężów lubię376,

Ścisnął za szyję bluźniercę, oszusta,

Jakby rzekł: «Więcej nie zbluźnią twe usta».

Drugi ramiona w węzły i pierścienie

Tak jemu związał i gryzł jego ręce,

Że stał, jak gdyby skamieniały w męce.