Zmieniając kształty przez wilgoci chore,
Rozwarte usta zwiesiła do brody,
Jako suchotnik, gdy pragnieniem gore.
«Wy, których wita z podziwem ta jama,»
Cień mówił, «patrzcie na mistrza Adama473!
Czegom zapragnął, żyjąc wszystko miałem,
Teraz, niestety, pragnę kropli wody.
Małe strumyki, co żywią nurt Arny,
Płynąc z pagórków zielonych Kasenty,
Z rzeźwiącą treścią, przejrzyste aż do dna,