Głupi, sam siebie oskarża w swej dumie,
Że przezeń znikła jedna mowa świata.
Zostawmy jego, tu słów naszych szkoda,
My go nie pojmiem, on nas nie zrozumie».
I szliśmy kołem, zwracając się w lewo.
Z dala sterczało jakieś wielkie drzewo,
Podchodzim, widzim olbrzyma drugiego,
Jeszcze był dzikszy i wzrostu większego.
Jaki go siłacz łańcuchem skrępował,
Nie wiem, lecz obie miał związane ręce,