— «Teraz,» mówiłem, «milcz, zdrajco przeklęty!

Abyś twe imię powiedział, nie proszę,

Sam je na wieczną twą hańbę ogłoszę».

A on: «Baj sobie, co masz na języku,

Lecz nie zapomnij, idąc z Antenory,

Tego, co język miał w mowie za skory509;

Tu złoto Franków wtrąciło młokosa,

Możesz powiedzieć: widziałem Buosa510

Tam, gdzie grzeszników jest w lodach bez liku.

Gdy, kto jest więcej, spytają i za co?