Mów, bo wnet łysą zaświecisz mi głową».
— «Rwij włos, nie powiem tobie, jak się zowię,
Choćbyś sto razy deptał mi po głowie».
Za czub schwyciłem jego w mgnieniu oka
I wyrywałem z czaszki włos garściami;
On słowa żadnej skargi nie wyrzucił,
Tylko wył dziko i oczy wywrócił.
Drugi cień krzyknął: «Co tobie, mój Bokka508?
Ty wyjesz, nie dosyć ci zgrzytać zębami,
Jakiż cię dręczy szatan tak zawzięty?»