Idąc, twe stopy drugich twarze depcą?

Za co naciskasz krokiem tak bolącym,

Za ciężkim, nawet gdybyś był żyjącym?»

— «Ja żyję,» rzekłem, «miło ci być może,

Gdy kochasz sławę lub wspomnienie skromne,

Wśród wielu imion twe imię przypomnę».

On na to: «Odejdź, natrętny pochlebco!

Pochlebne słowa, żal twego zachodu,

Nic nas nie grzeją na tych falach lodu».

Wziąwszy go za kark, rzekłem: «Jak cię zową507?