Dzień jeszcze siódmy do słońca zachodu,

Krzyczałem z żalu, a na koniec — z głodu,

Bo głód był jeszcze sroższy od żałości516».

Skończył i dziko wywróciwszy oczy,

Na nowo usta w krwawą czaszkę broczy,

I jak pies zębem zgrzytając, rwie kości.

O Pizo! hańbo pięknej ziemi włoskiej,

Kędy si dźwięczy517 tak miękkimi głoski;

Gdy cię nie karzą leniwe sąsiady,

Niechaj się nagle wzruszą z swej posady