Jak lód ich swymi bryłami naciska;

Nie stali w lodach, lecz wznak wywróceni

Na lodowatej leżeli przestrzeni.

Tam łza zamarza w chwili, gdy wybłyska,

Boleść jak robak po ich wnętrzach toczy,

Bo jej nie mogą wypłakać przez oczy.

Jak hełm z kryształu, skrzepła łez powłoka

Kryje pod rzęsą całą wklęsłość oka.

Choć jak stwardniała z mrozu skóra muła

Twarz moja prawie stała się nieczuła,