Wiatr jakiś, czułem, obwiał moje ciało.

«Mistrzu mój,» rzekłem, «mów, co tu powiało?

Czy wiatr w tym chłodzie jeszcze nie zastygnął?»

— «Dowiesz się wkrótce, skąd wiatr aż tu śmignął,»

Mówił, «przyczynę gdy wzrok twój wyśledzi,

Oko wyręczy głos mej odpowiedzi».

Z tych nieszczęśliwych jeden tymi słowy

Do nas przemówił z skorupy lodowej:

«Dusze uwięzłe w swego grzechu matni,

Który was wtrąca aż w ten krąg ostatni,