Całe skórzane jak u nietoperza.
I nieustannym swych skrzydeł trzepotem
Wiał na trzy strony trzy wiatry z łoskotem,
Od których marzły kocytowe lody.
Sześcioro oczu miał, z tych każde oko
Nie łzami, krwawą płakało posoką,
Która spływała jak łza na trzy brody.
I trzech grzeszników przeżuwał jak zwierze,
Każdego żuła osobna paszczęka,
Jako cierlica drze lniane paździerze.