Pierwsza twarz była jako żar czerwona,

Dwie zaś policzkiem do pierwszej przypadły;

Obie na środku dwóch ramion usiadły,

Schodząc się z sobą aż pod wierzchem głowy;

Oblicze prawe biało-żółtej barwy,

Jaką mieszkaniec dziwi nadnilowy.

Pod każdą twarzą tej potwornej larwy,

Jak z okrętowych żagli płachta jaka,

W miarę wielkości tak dziwnego ptaka,

Sterczą dwa skrzydła, lecz bez piór, bez pierza,