Roztropną stopę podstawił, i na nią
Rad mnie wysadził nad samą otchłanią.
Podniosłem oczy i widziałem dziwo!
Wspak przewróconą postać Lucyfera,
Rzekłbyś, nogami w powietrze się wpiera.
Czy byłem w strachu, niechaj ludzie prości
Zgadną, co nigdy z takiej wysokości
Schodzić nie mogli! Gdym ochłonął z trwogi,
Mistrz mówił do mnie: «Teraz wstań na nogi;
Droga daleka, a ścieżki nużące,