Lecz tak w swych błędów zawikłał się matni,

Że mu niewiele chwil życia zostało.

Jak wyżej rzekłem, byłem doń posłany,

Aby go zbawić; odtąd wciąż z nim chodzę:

Już potępionych widział tłuszczę całą,

Teraz chcę jemu pokazać po drodze

Tych, co się czyszczą tu pod twoją strażą.

Jak tu on zaszedł, słowa nie wyrażą;

Moc z góry wiodła nas przez to rozdroże,

Dość, że cię widzieć tu i słyszeć może.