Że potępieni wchodzicie w me groty?»

Wódz mi zalecał i gestem, i słowy,

Abym go uczcił pochyleniem głowy,

Spuszczonym wzrokiem i niższym kolanem.

I mówił: «Ja tu nie jestem sam z siebie,

Na prośbę pani mieszkającej w niebie

Stałem się jego przewodnikiem, sługą.

Chcesz, jam twej woli posłuszny poddany.

Skąd i jak idziem? mówić o tym długo.

Jeszcze nie dogasł jego dzień ostatni;