A moje oko tego nie postrzegło,
Aż gdy doszliśmy punktu, idąc z wolna,
Gdzie duchy gronem całej swojej trzody
Do nas wołały: «Oto wasze schody!»
Wieśniak, gdy winne grona ściemni lato586,
Często nie szersze, ciernią rosochatą
Przejście zamyka, jak między skałami
Ścieżka, po której z mistrzem szliśmy sami,
Gdy duchy w tyle zostały za nami.
Skałę pod Noli, górę Bismantowa587,