Nie z winy grzechu, lecz żem nie miał wiary».

Jak ten, którego rzecz dziwna uderzy,

Widzi i patrzy jak na widmo mary,

Woła: jest, nie jest! na końcu uwierzy,

Takim Sordello był w ciągu rozmowy;

Podszedł, pokornie w dół spuścił powieki

I Wirgiliusza objął za kolana,

Jak gdy uściska sługa swego pana629.

— «Chlubo Latynów!» mówił, «skarbie nowy

Siły, bogactwa, wdzięku naszej mowy,