Trudno iść nocą na same jej szczyty,
Póki widnokrąg dzień trzyma ukryty».
Natenczas mistrz mój jakby zadziwiony:
«Prowadź nas» mówił «do owej zachrony,
Gdzie nas ma spotkać uprzejma gościna».
I szliśmy; blisko leżała dolina,
Wklęsłością swoją w bok skały werznięta.
«Tam krok wstrzymamy naszego pochodu,»
Duch rzekł, «tam będziem czekać słońca wschodu».
Wiodła nas ścieżka pochyła i kręta,