A był tam wyższym i niższym od kroli.

Z okien pałacu szydna twarz Micholi

Nań poglądała wzdłuż ulicy miasta,

Jak pełna wzgardy i smutku niewiasta.

Z miejsca, gdzie stałem, stopy oderwałem,

By bliżej widzieć historyję nową,

W której utkwiłem me oczy z zapałem.

Tam uwieczniony rzeźbą marmurową

Był ten, którego cnotami ujęty,

Z piekła wymodlił duszę Grzegorz święty