Lecz za tych, którzy zostali za nami».

Modląc się za się i za nas zarazem,

Szły duchy, każdy ugięty pod głazem,

Podobne temu, co w śnie marząc mniema,

Że dźwiga ciężar barkami obiema.

A idąc, mdlały z trudu i żałości,

W krąg pierwszym gzymsem, co górę okola,

By się oczyścić z światowych ciemności.

Jeśli tam za nas modlą się tak szczerze,

Słusznie tu za nich słać modły, pacierze,