Bo mój towarzysz wędrując tą skałą,
Ze krwi i kości Adamowe ciało
Dźwigając, za mną sunie krok powoli
Po złomach skał tych, mimo dobrej woli».
Zgodnie do wodza mojego przemowy,
Nie wiem, duch jaki odrzekł tymi słowy:
«Brzegiem na prawo wstępujcie tu z nami,
Znajdziecie przejście pomiędzy skałami,
Którędy może iść człowiek żyjący.
Gdyby nie kamień na barkach ciężący,