Co mi do ziemi twarz i czoło chyli,
Spojrzałbym, może poznałbym w tej chwili
Tego, co nie chce zwać się po imieniu,
By litość jego wzbudzić w mym cierpieniu.
Z możnych Toskanów ja byłem Latynem,
Aldobrandeska pierworodnym synem.
Nie wiem, czyś kiedy znał nasze nazwisko?
Z mych antenatów pełen próżnej chluby,
Wzbiłem się w pychę, a pycha nie wierzy,
Że pochodzimy ze wspólnej macierzy.