Słuchając jego w dół zwiesiłem głowę.

Wtem drugi, nie ten, co uciął rozmowę,

Ledwo się zwrócić pod ciężarem zdołał,

Spojrzał, mnie poznał, po imieniu wołał,

Z męką trzymając wzrok we mnie utkwiony;

Szedł obok drugich cały pochylony.

— «Ty Oderisi689?» rzekłem doń, «O, chlubo

Ziemi Urbino, jak cię witać lubo!

Zaszczycie sztuki pod nowym nazwaniem,

Co zwą w Paryżu: illuminowaniem».