Choć ją z obu stron ściska głaz wysoki.
Gdyśmy wchodzili w skał ciasne wąwozy,
Z uroczych głosów zabrzmiał śpiew w mym uchu:
Błogosławieni są ubodzy w duchu715.
O jak te ścieżki różne od piekielnych!
Gdy tu wchodzimy wśród pieśni weselnych,
Tam pośród jęków i okrzyków zgrozy.
Ledwo wstąpiłem na te schody święte,
Zda się, że ciało było ze mnie zdjęte,
Stokroć lżej po nich szedłem niż płaszczyzną.