Wódz mówił: «Jeśli będziem czekać kogo720,
Aby zapytać, jaką tu iść drogą,
Czas nazbyt długą zmitrężymy zwłoką».
Na koniec w słońce zatopił swe oko,
Środek swych ruchów wsparł na prawej nodze
I cały lewą obrócił się stroną.
«O słodkie światło721! pod którym ja wchodzę
Na nową drogę z ufnością natchnioną,
Prowadź nas» mówił «tym kręgiem, jak trzeba.
Ty świat ogrzewasz i świecisz nam z nieba,