Którym gniew piersi jak zarzewiem pali,

«Ukamienować młodzieńca!» wołali775.

«Ukamienujem,» każdy w tłumie krzyczy.

Młodzian padając pod gradem kamieni,

Nim wpół zgiętego cios ostatni dobił,

Wciąż ze swych oczu drzwi do nieba robił;

I przebaczając ślepą wściekłość wroga,

Za prześladowców modlił się do Boga,

W postaci takiej, co litość porusza.

Do rzeczywistych przedmiotów gdy dusza